Niestety jestem od dwóch dni jestem w rozjazdach, więc nie dam rady napisać nic więcej o walce Grzesia Proksy. Ale trzymam kciuki jak cholera i bardzo liczę, że Grzegorz da świetną walkę. Gołowkin nie jest tak straszny jakim go malują, choć na pewno zwycięstwo nad zawodnikiem takiego kalibru można by uznać za jeden z największych sukcesów polskiego pięściarstwa zawodowego.
Bez kalkulacji, bez strachu, bez patrzenia się w tył. Grzegorz Proksa to bohater swojej wagi i nieco ofiara swojego promotora. Mam nadzieję, że po tej walce się to zmieni.
Myślę o tej walce i jest bardziej ciężka do typowania. Ja widziałem chyba wszystkie dostępne walki Grześka od debiutu w Las Vegas do rewanżu z Hopem. Gołowkina widziałem trzy z czego dwie z Uniwersum jeszcze.
Szczerze ? Faworytem wydaje się być Gołowkin. On ma straszny, destrukcyjny styl. I mówiąc szczerze ja nie widzę jego wad. Nie tyle co stylu, tyle co Gołowkina w ogóle. Maszyna. Z drugiej strony Proksa. Nie wiem na co stać Grześka. Najpierw walczy przpięknie z Sylvestrem pod słabo z Hopem I – ale wg. mnie odpowiada za to fatalny narożnik w postaci Okreskowicza.
Może tak. Jeśli Proska przewróci się w 6 rundzie to się nie zdziwię. Jeśli wygra (tlyko na punkty) po fenomenalnej walce to też nie.
Proksa ma przede wszystkim lepszy narożnik i to czytam jako jeden z jego najmocniejszych punktów.
Wygrana Proksy byłaby wspaniałym wydarzeniem w świecie boksu. Trochę taki american dream: debiut na zawodowym ringu w USA w słynnym Mandalay Bay, później ciężka praca i mnóstwo problemów, a to z doborem dobrych przeciwników, a to z promotorem, zmiana trenera… Później zdobycie tytułu Mistrza Europy w walce w której spisywany był na straty, następnie pechowa przegrana ( z pomocą „punktowych” ) , udany rewanż i w końcu powrót do Stanów Zjednoczonych po to co mu się należy czyli pas prestiżowej federacji zdobyty po ciężkiej walce. Normalnie ROCKY 7 ….. Przesadziłem ? 😉
Ta walka zapowiada się niezwykle ciekawie. Zastanawia mnie czy Proksa zdążył złapać, świeżość, o walce dowiedzieli się późno i do Stanów w mojej ocenie też przylecieli na ostatnią chwilę.
Obaj zawodnicy mają duży potencjał i diametralnie różne style. Golowkin będzie szukał Proksy w ringu, szukał swojego dystansu, Gezsiek musi go zwodzić, strzelać ciosami jak rewolwerowiec i schodzic z linii ciosu. Giennadij jest uparty, konsekwentny, będzie próbował zajechać Polaka. Z rytmu mogą go wybić dobre kontry, jednak nie cepy, na takie ciosy jakie fruwały z Hopem, Proksa nie może sobie pozwolić.
Faworytem jest Kazach, dłużej potrenował do tej walki i od ostatniej miał większą przerwę, bo dwa starcia z Hopem, nie są bez znaczenia w obecnej sytuacji G.P.
Emocje rosną jak już dawno nie rosły, Polak musi uważąć na prawy, nawet podwójny, GGG będzie zachodził go w lewo i ładował mocne prawe proste, robi to świetnie.
Gdzie można zobaczyć walkę Grześka ?
http://ringboks.pl/index.php/transmisje/1505-1-09-2012-grzegorz-proksa-vs-giennadij-golowkin-transmisja-stream-live-online-za-darmo-w-internecie
http://livelooker.com/pl/live,9023,boks-Gala%20w%20Nowym%20Jorku:%20Giennadij%20Go%C5%82owkin%20-%20Grzegorz%20Proksa-02.09.2012.html
Masa skandalicznych błędów. Dobre zastopowanie przez sędziego, Grzegorz zostawił mniej zdrowia. Proksa na pewno wróci, bo możliwe, że przegrał z top 3 160, nie ma co psów wieszać.
Jak dla mnie Golowkin to 1 , która musi to udowodnić. Wygrana z Galem będzie oczywista, zwycięzca walki Chavez Junior- Martinez, będzie go unikał.
Świetny pięściarz, Proksa natomiast nie miał najwięcej czasu na przygotowania i wazniejszą regenerację jest tam dużo ale.
Wygrał lepszy, świetny technik, mocno bijący z obu rąk, przy linach ciosami na korpus niszczył Polaka, do tego widoczna różnica w sile i wadze, GGG był większy. Szkoda ale żyje się dalej, walczy dalej, trenuje dalej.
Zupełnie go rozbił. Grzesiek nie potrzebnie, w niektórych momentach szedł na wybitkę, ale domyślam, ze wtedy był hurt i nogi nie słuchały.
Raz, że hurt, a dwa, że Proksa zaliczył chyba zbyt duży, jak na jeden raz, skok jakościowy rywala. Gdzie Sylvestrowi, nawet prime, do Gienadija? o Hope już nawet nie wspominam. Łatwo mówić o teorii ale w chwili, gdy wychodzisz do gościa, który definitywnie chce Ci zrobić krzywdę i wie jak to uczynić. Jak to mówił Tyson? Każdy ma jakiś plan póki nie zostanie trafiony?
Nie spodziewałem się takiej dysproporcji. Gołowkin faktycznie wygląda na potwornie silnego, do tego akcje Grześka nie robiły na nim większego wrażenia. Liczyłem, że jak Proksa go mocniej trafi to potencjał Gołowkina nieco osłabnie. Ale nie, zero wrażenia. Prze do przodu jak czołg, ale walczy mądrze.
Grzesiek to zawsze był ten Grzesiek z walki z Navascusem, nie z walki z Sylvestrem. A w walce z Hiszpanem Proksa wygrywał ale obrywał, zbierał ciosy, popełniał błędy. Gołowkin te wady Grześka wykorzystał bez litości.
Mam nadzieję, że Grzesiek nie ucierpiał w żaden sposób fizycznie po tej walce.
Generalnie kariera Proksy to jest właśnie dowód jak monopol AW jest tak naprawdę zły dla popularyzacji boksu. De facto w tv jest tylko KP i Adamek. Teraz już tylko KP. Problem Proksy nie polegał na tym, że nie walczył w Polsce, ale na tym, że nie było jego walk pokazywanych.
Bez względu na poziom gali/rywali mamy na Polsacie każdą imprezę KP. Oczywiście – bardzo dobrze, ale z różnych względów, pozwolę się ugryźć w język, nie ma możliwości zobaczenia w polskiej tv Proksa vs. Gołowkin czy nie wiem… Dimitrenko vs. Sosnowski.
Gdyby polska tv była bardziej otwarta na współprace mielibyśmy lepszą jakość prezentowanego boksu.
Z resztą można też napisać, że gdyby polska tv tj. Polsat bo tylko on pokazuje boks, dawała więcej pieniędzy to też byłoby lepsze dla poziomu widowiska w ramach KP.
Na inny temat; Gala we Wrocławiu. Rywal, waga a przede wszystkim dystans walki notowanego od trzech lat w rankingu WBC Jonaka to jest po prostu wstyd.
Jakie 6 rund ? Rywal z 5 walkami na koncie przy 34 Jonaka ? Lepiej jakby tej walki po prostu nie było.
Ciekawe jak dalej potoczy się kariera Grześka.
Ja nie ukrywam, że liczę jeszcze na tego chłopaka.
Liczę na walki z dobrymi rywalami, w odpowiednich terminach, na zgrane pojedynki z przygotowaniami, z osiąganiem szczytów formy, na nowego w spół promotora o ile takowy się pojawi, bo jego kariera ma masę niedociągnieć.
Racja, chyba nigdy nie było dobrego, konkretnego pomysłu na karierę Grześka. Np. rynek. Gdzie miał być target Grześka, „jego” media, kibice ? Na Węgrzech ? Wielkiej Brytanii ? W Stanach ? Na galach Eurosportu w Hiszpanii ? Wszędzie tylko nie w Polsce ? Następny raz Proksa wystąpi w Emiratach Arabskich ? Zresztą – niech Grzesiek walczy gdzie chce, ale transmisja w polskiej tv to PODSTAWA.
Pytanie też o matchmaking. Najwcześniej w grudniu Grzesiek powinien zawalczyć 8 może 10 rund z łatwiejszym rywalem. A obawiam się aby nie było stylu „kucia żelaza póki gorące”. Jeśli teraz Proksa przegra ze Sturmem czy w Anglii z Bakerem czy innym Macklinem to jest skończony. 2-3 następne walki powinny być takie aby Proksie nie złamać kariery.
No właśnie, już Golowkin był takim kuciem żelaza, choć szansa owszem była aby zaistnieć i zdobyć regularny pas ale nie ukrywajmy te szanse w takim klimacie, terminie, po dwóch bojach z Hopem były iluzoryczne, patriotyczne.
Wiele osób do teraz nie zna Proksy, ten pojedynek również tak schowano naszej w tv, ze mocniej ukryć się go nie dało. Ludzie przed tym starciem powinni się nim dawno podniecać, rzesza tych co oglądają boks od czasu do czasu powinna znać jego nazwisko, jak znają Adamka, Szpilkę, tak nie jest. Czy on sam to rozumie?
A więc Tomek Adamek sparował z Cisse Salifem jako jedynym sparingpartnerem (Kownackiego nie traktuje serio). Salif to m.in stały sparingpartner Christobala Arreoli.
Przybliżając Salifa to ten, który wygrał z Petkovicem ale go oszukali i zdyskwalifikowali za to,ze był lepszy od rywala.
Tak ten. Natomiast historia boksera dużo dłuższa. Przyjechał do Francji jako kilkulatek, bez papierów, z rodzicami z Mali. Boksował amatorsko we Francji, otarł się o reprezentacje. Potem wyjechał stać na bramce w Las Vegas i … zaczął boksować.
Wielki czarny zwierz. Jeden z najmocniejszych ciosów w wadze ciężkiej.
Zawodnik który jest przykładem jak mylne bywają rekordy.
Masa walk z dobrymi zawodnikami.
Nie widziałem jego ostatniej walki z tym Teperem, zastanawia mnie to czy w Turcji to TKO na Salifie nie było naciągane?
Autor Bloga chyba na wczasach.
Duncan skąd masz informacje o Salifie i jego początkach?
Bokser, Salif dowiedział się o walce z Teperem na dwa dni przed bo nie dojechał Mazikin. Walki nie widziałem, ale Turcja i gala organizowana przez Onera to nie brzmi jak definicja fair play. Tyle wiem, że TKO na stojąco. Już to daje do myślenia…
Salif był naprawdę porządny do walki, notabene bardzo dobrej, z Tuą. Później już bardziej zarobkowo. Choć to dalej okej-rywal dla Wawrzyka czy tym bardziej Szpilki, który oprócz promowania musi gdzieś zdobywać te rundy.
Inna sprawa: Widziałeś dziś walkę Charr – Bidenko, tj. ostatnią Charra. Taki pretendent to wstyd. Naprawdę. Bidenko wyraźny słabszy niż z najlepszych walk, czy ostatniej bardzo dobrej z Wirczisem, ale i tak na remis z Charrem, który boksował tak jakby zapomniał podstaw a kondycje miał na 3 rundy.
Charr to naprawdę słaby bokser…Nawet nie średniak.
Czy ja wiem ? Myślę, że to przede wszystkim zmarnowany talent. On gdy był młody, w wieku szpilkowym, naprawdę dobrze się zapowiadał. Duży, mobilny chłopak, który bił kombinacjami w ciężkiej. Potem poszedł siedzieć. Wrócił do boksu, ale już bez Sdunka. W miedzy czasie brał udział w marszach popierających Hamas. W ogóle ma jakieś dziwne towarzystwo.
Kiedyś Sdunek powiedział, że Juan Carlos Gomez i właśnie Manuel Charr to są dwa największe jego rozczarowania.
Charr ładnie pokonał Olokuna, wyprowadzał całe serie ciosów, widać było łatwość w zadawaniu uderzeń. Jednakże na dziś dzień w mojej ocenie jest słaby… Masz Duncan dużo racji, zapowiadał się lepiej ale bokser musi mieć twardy łeb różnież psychicznie aby wykorzystywać choćby swój talent, nie marnować go. Charr wydaje się być oderwany od rzeczywistości,
Być może jest po prostu zagubiony, być może za surowo go oceniam ale patrzę na niego jak na sportowca, choć wiadome,że życie prywatne może złamac każdego.
Sdunek to świetny trener, jeśli on w nim widział potencjał to widocznie Charr go miał, ja już dziś w nim tej iskry nie dostrzegam, łabędzi śpiew zadłużonego człowieka, któremu współczuję, może jeszcze się podniesie.
Towarzystwo o którym wspomniałeś też może go pożerać energetycznie.
Dałeś mi do myślenia.
Zajrzałem na dwie walki Charra, z Olokunem i Pagem i wyraźnie widać, że nastąpił regres. Ciosy sierpowe z Zackiem wyprowadza o wiele wolniej, nie ma tej swobody, to już wtedy coś się wyraźnie psuło u Charra, nigdy tak nie analizowałem tego zawodnika ale jak te dwie walki zobaczymy bezpośrednio jedna po drugiej to chłopak się cofnął o cały poziom.
Z Oloukunem to jeszcze było Universum. Potem odszedł, myślał, że do Sturma a został na lodzie. Trenował do ostatnich walk z … trenerem od przygotowania fizycznego. Był w jego narożniku, Rosjanin, ponoć bardzo dobry, Plus One Institute.
Co ten Marek Fonfara opowiada ? IBO nie wyraziła zgody na przeciwnika ? 😆 Jaja sobie robi… IBO, podobnie jak np. WBF czy IBC wyrażają zgodę na każdego rywala w takim przypadku. IBO, które dla Danny Greena zmieniło powszechnie ustalony limit kat. cruiser…
Pasy takich federacji są często vacant przez 2 lata. Mało tego, często dają je za darmo do stawki walki/do zawodnika (patrz IBO – Władimir Kliczko) lub proponują pięściarzowi żeby dołączyć go za darmo do walki non title (IBC – Roy Jones Junior vs. Max Alexander).
Aha i IBO jeszcze nie zgodziło się na Yosufa Macka, który od trzech lat jest w czołówce 10 nazwisk.
ZA TO
Zgodzili się na Tomma Karpencego, który jest żartem i dużo słabszym zawodnikiem niż Mack (nomen omen stały sapringpartner Cunna)
Nie znałem jego perypetii. Dzięki za światło i fakty.
Odnośnie Fonfary to ten chłopak jest naprawdę dobry ale obawiam się, że czynnikiem, który nie pozwoli mu na bycie wielkim bokserem stanie się odporność na ciosy. Andrzej ma dobrą ofensywe ale gorszą obronę, wydaje mi się być typem zawodnika coś jak Enzo McCarinelli, oby nie był nigdy tak ciężko nokautowany ale jak go oglądam mam wrażenie, że mocny rywal wyrwie mu kręgosłup z jajami.
Zupełnie mnie Fonfara nie interesuje. Ani to gracz w lhw, ani jakiś tak po ludzku ciekawy zawodnik. Aha, no tak, jest Polakiem. Też mnie nie interesuje 🙂
Tak samo jak mnie w ogóle nie interesuje Włodarczyk vs. Palacios. Chyba, przynajmniej w internecie, byłem największym przeciwnikiem tej walki. Nikomu oprócz Palaciosa ta walka dobrze nie zrobi. Ani Włodarczykowi, ani kibicom, ani promotora Krzyśka. Będzie miała przebieg jak pierwsza i pytania czy pod koniec Diablo da radę znokautować. To jeszcze uratuje jest atrakcyjność. Jak będzie 12 rund to pod względem wizerunku tragedia.
Natomiast dużo bardziej interesuje mnie Kołodziej vs. Wilson. Chodzi o nastawienie Amerykanina. On wydaje mi się, że będzie dużo bardziej zdeterminowany, chcący, ojciec 4-dzieci. Czasem taki uskrzydlający duch walki znaczy tyle samo co lepsze warunki fizyczne. Poza tym Wilson… on naprawdę jest niebezpieczny, bije bardzo na serio. Zobaczcie jego walki. Poza Czakijewem to jest najlepszy dostępny zawodnik, z którym mógłby się zmierzyć Kołodziej.
Dobra robota Yale.
Co do F. jeszcze… Nie podoba mi się jak zmieniał kategorie, jak się rozrastał, nagle zaczął bardzo mocno bić, złapali go na sterydach… e… nie chce mi się tracić czasu na nie dość, że oszustów to jeszcze mało mądrych.
Wilson do np. ostatniej walki przygotowywał się z Yosufem Mackiem, Dhafirem Smithem, Steve Cunninghamem, Eddie Chambersem… Nieźle.