Pierwszy raz nie chcieli mnie wpuścić na konferencję. Zabawne. Panie z biura prasowego miały listę (nie wiem jak ta lista powstawała, że mnie na niej nie było – żarcik 🙂 ) i żądały legitymacji prasowej (to jakiś relikt rodem z PRL-u). Dziś w dobie mediów społecznościowych dziennikarzem jest każdy, więc teoretycznie ja sam mogę sobie wystawić legitymację prasową bo przecież sam sobie jestem wydawcą. Ba, każdy może sobie wystawić legitymację prasową i nikt nie zorientuje się, że ta legitymacja jest fałszywką. Po prostu taki dokument wystawia sam wydawca i nie jest on w żaden sposób regulowany prawnie. Ostatecznie dzięki pomocy kolegi z TVN (dzięki Gabriel!) udało mi się wedrzeć bez użycia siły do sali, a rejestrująca mnie Pani rzuciła groźnie na odchodne „PrawySierpowy.pl, tak? Ja sprawdzę czy jest taka strona„! 🙂
Trzeba przyznać, że sama konferencja miała rozmach. Całą salę zapełniły różnorodne media, w tym pojawiło się wiele redakcji, które zazwyczaj boksem się nie interesują. Magia braci Kliczko działa.
Zaskoczenie
Po konferencji rozmawiałem z kilkoma dziennikarzami, ekspertami, ludźmi boksu i wszyscy wierzą w Mariusza Wacha. Wśród atutów, które Wach może wyciągnąć w walce z Kliczko jest fakt, że Mariusz toczył już pojedynki z bardzo dobrymi technikami i wygrywał je, pomimo, że jego boks wybitny technicznie nigdy nie był. Na ten fakt zwracał uwagę m.in. red. Janusz Pindera, wspominając zwycięstwa Mariusza z kariery amatorskiej. Doświadczenia Wacha z nieco zapomnianego okresu w boksie amatorskim wzbudzają moje zaciekawienie. Czy Mariusz może być dużo lepszy niż zazwyczaj widuje się go w ringu? Czy ma dni, w których jego postawa może sprawić problem lepszemu technicznie zawodnikowi? Wśród pokonanych przez Mariusza jest m.in. David Price, którego osobiście uważam za głównego kandydata do zastąpienia braci Kliczko. Mariusz w amatorstwie wygrał z nim na punkty, a samego Price’a po moim pytaniu krótko wspomniał „taki wysoki chudzielec” (Price dziś chudy już raczej nie jest). Mariusz w amatorstwie pojedynkował się również z Povietkinem (z którym przegrał) oraz z kilkoma medalistami mistrzostw świata, z którymi toczył dobre walki. – Koniec amatorstwa to był czas, gdy szło mi już naprawdę nieźle – wspomniał Mariusz.
Progres
Innym zagadnieniem, które pojawiało się w rozmowach jest to jak duży progres Wach poczynił w ciągu ostatnich dwóch lat w pełni profesjonalnego treningu? Czy to co widzieliśmy w ostatnich walkach z Gavernem i Fieldsem to maksimum jego możliwości, czy może walki te można potraktować jak pojedynki, które Wach wygrywał 50 procentami swoich możliwości, bo więcej nie musiał z siebie dawać. W tym momencie przypominają mi się słowa Artura Szpilki, który zawsze oznajmia, że zupełnie nie ma motywacji i odpuszcza walki z rywalami, których nie szanuje. Daje się wtedy trafiać, walczy niezbyt mądrze. Jeżeli podobny syndrom dotyka Mariusza Wacha, być może nie widzieliśmy jeszcze pełni jego możliwości w ostatnich walkach z rywalami, których pokonał bez większego wysiłku. Był trafiany, ale czy cokolwiek mu zagrażało? Większego wyzwania niż Władimir Kliczko nie będzie, a więc tego rywala Viking z pewnością nie zlekceważy.
Gabaryty
Wach na chwilę obecną waży 120 kg i choć ja mam 195 cm wzrostu i ze 100 kg wagi, to przy Wachu czuję się jak chucherko. Mariusz to naprawdę olbrzymi facet i gdy pamięcią wracam do trudnych walk Kliczki, przypomina mi się pierwszy pojedynek z Tonym Thompsonem, zawodnikiem niższym od Wacha, który m.in. dzięki gabarytom dał trudną walkę młodszemu Kliczce. Trzeba jednak przyznać, że w ostatniej walce Thompson został wręcz rozjechany przez Władimira ale wydaje się, że przegrał tę walkę zanim w ogóle wyszedł z szatni. Obecna dyspozycja Thompsona również pozostawia bardzo wiele do życzenia. Jedno jest pewne, w większości walk, Kliczko góruje nad swoimi rywalami warunkami. Walka z Wachem w pewnym sensie będzie dla Władimira nowym doświadczeniem.
Relaks
W trakcie i po konferencji Mariusz nie wzbudzał najmniejszych oznak zdenerwowania, przejęcia, stresu, presji. Ciągle dowcipkował, wymierzył mi nawet dwa ciosy 🙂 I co do presji, to rzeczywiście cały świat oczekuje, że Kliczko to murowany faworyt, więc cała presja wyniku spoczywa na mistrza. Ze spotkań z Mariuszem, którego widywałem w tym roku już wielokrotnie zawsze odnosiłem wrażenie, że jest człowiekiem stosunkowo rozluźnionym, nie przejmującym się, dość pokornym i prostolinijnym. Nie spina się. Mariusz przyjmuję od losu to co mu się trafia i nie gwiazdorzy, co wzbudza sympatię kibiców. Nie spina się. Viking zapewnia, że do tej walki podchodzi jak do każdego innego pojedynku, i gdyby udało mu się ten stan umysłu utrzymać aż do momentu zetknięcia rękawic w ringu, byłoby wyśmienicie. Spokojny i rozluźniony Wach nie zatraci swoich atutów. Na chwilę obecną po Mariuszu stresu nie widać. To bardzo dobry prognostyk.
Taktyka
– Zaatakujemy Władimira w półdystansie – zaskakuje Wach. Szczerze? Myślę, że ma to sens. Władimir gro swoich walk rozgrywa w pełnym dystansie. Pasuje to i jemu, i jego rywalom, którym wydaje się, że są w tym dystansie bezpieczniejsi. Jednak walki, w których bracia Kliczko mieli problemy, to walki w których ich rywale odważyli się ich uderzyć. Władimir już bardzo dawno nie był atakowany, nie musiał cofnąć się w liny i przyjąć walki w półdystansie. Wach w ostatnich walkach prezentuje zupełnie przyzwoite poruszanie się po ringu, więc dojście do półdystansu nie powinno być niemożliwe. Masa oraz wzrost Mariusza to naprawdę spory atut. W ogóle nie musimy sobie zaprzątać głowy faktem, czy Viking jest w stanie sięgnąć głowy Kliczki, bo brakuje mu zasięgu czy wzrostu. Nie, nie brakuje i jeśli tego nie zrobi będzie to efekt wyłącznie braku odpowiednich umiejętności. Wach szczerze przyznaje – na punkty nie wygram. Muszę go znokautować – mówi. Odważna to deklaracja i niejako ryzykowna, bo Kliczko to zawodnik kompletny, jednak warto pamiętać o praktyce jego walk. Władimir wygrywa najczęściej nokautując po polowaniu i gonitwie za rywalami po całym ringu. Jeżeli Mariusz wyjdzie do otwartej walki i zaatakuje w półdystansie, pojedynek może być krótki. Zostanie znokautowany albo sam znokautuje. Niemożliwe? – Nie ma rzeczy niemożliwych – szybko odpowiada niedowiarkom promotor Wacha i człowiek sukcesu Mariusz Kołodziej.
Wiara
Cuda i wypadki przy pracy wielkich mistrzów się zdarzają. Gdy Hasim Rahman znokautował Lennoxa Lewisa, sam przecierałem oczy ze zdumienia. Buster Douglas pokonał niespodziewanie Mike’a Tysona. Również bracia Kliczko mieli walki niespodziewane, trudne, walki w których walczyli z kontuzjami, bądź które przegrywali przed czasem (to akurat dotyczy głównie Władimira). Nawet drobny element może sprawić, że 10 listopada zwycięski z pojedynku wyjdzie Mariusz Wach. Wierzę (i z tego co widzę wielu ekspertów również), że może się to zdarzyć.
Fajna analiza. Ale biorąc wszystkie te argumenty razem wzięte to mimo wszystko jest chyba trochę za mało jak na Władka K. Bo trzeba pamietać o atutach mistrza- doświadczenie, siła pojedynczego ciosu, umiejetności bokserskie, taktyka walki ułożona chyba przez najlepszego obecnie trenera Emanuela Stewarda.
Szkoda, że Mariusz nie ma jednego atomowego uderzenia tak jak np. David Tua lewy sierp – bo jak mówi klsyk – puncherzy zawsze maja szansę.
Eksperci… polscy eksperci, którzy mają z Ważką własne relacje albo chociaż sentyment. Pamiętam jak Janusz Pindera układał taktykę Adamkowi na walkę z Witalijem. I co się stało ? Poza tym p. Pindera ma lekkie zboczenie na temat amatorki i jej dużego znaczenia w walkach zawodowych. Zimnoch pokonał Wildera, Darek Snarski wielokrotnych mistrzów USA, medalistów olimpijskich. Tak zawsze można gdybać. Tym bardziej, że wszystkie atuty o jakie podejrzewamy Wacha to wytwór naszej wyobraźni a nie doświadczeń jakie mamy z Mariuszem.
„Półdystans”.
Smells nice, but how ? Jak Mariusz Wach ma zamiar wejść w półdystans ? Kto ostatni wszedł Władimirowi w półdystans ? Powiem Wam kto; Lamon Brewster, 2004, 186 cm. Nie dlatego, że był wielki, ale dlatego, ze Kliczko dostał ataku astmy tj. był wyczerpany.
Nie widzę żadnych różnic pomiędzy Mariuszem Wachem a Manuelem Charrem w kontekście walki z Kliczkami.
bicok, oj Manny Penny już od dawna nie jest najlepszym trenerem. To jest bardziej trade mark. Steward w obozie Władimira jest bardziej wizerunkowo. Z Władimirem pracuje – na worku, na tarczy, nad rywalem, zupełnie kto inny.
Steward to bardziej gość z treningów medialnego, pleciuga, niż faktyczny trener. Coś o tym mówił Jonathan Banks…
Nie trudno przejąć mistrzów (Lennox, Władimir, Hearns) a potem być Wielkim Trenerem.
Chcesz prawdziwych trenerów w Stanach ? Jedź na Florydę. Tak jak kiedyś fabryką wielkich bokserów była Filadelfia, to teraz – w skali dzisiejszego boksu – jest właśnie Floryda. Od Nowego Orelanu, Baton Rouge, przez Miami, Hollywood aż do Orlando.
Chcesz świetnego młodego trenera a nie speca od public relations ? Gość się nazywa John David Jackson.
Z różnych, zupełnie niezależnych od siebie, źródeł słyszę o nim te same opinie. Jeśli Przemek Saleta (37) po sparingach w Warriors Boxing z Sułtanem mówi, że to jeden najlepszych trenerów jakich widział, jeśli Nate Cambell w 2006/2007 mówi, że nauczył się od Jacksona „wielu nowych rzeczy” a Władmir Hrunov swojego czasu chciał go ściągać do Rosji to coś musi być na rzeczy. To też np. Jackson, a nie Nazim Richardson, pracował z Hopkinsem do jego walki z Kellym Pavlikiem.
Mało tego, jako ciekawostkę napiszę, że Andrzej Wasilewski chyba właśnie 2006 roku, chciał ściągnać Johna Davida Jacksona jako trenera Włodarczyka przed rewanżem z Cunnem. Jackson nie miał czasu (gym Warriors – Heavyweight Factory)
To jest chyba pierwszy upubliczniona informacja.
Jak weźmiemy na warsztat atuty Władimira, to oczywiście wyjdzie, że Mariusz nie ma najmniejszych szans. Ale nie o to tu chodzi, traktujcie ten tekst jako pewną refleksję i próbę odgadnięcia pewnego potencjału Mariusza.
Podejrzewam, że Wach może w listopadzie być lepszy niż go widzieliśmy. Nie twierdzę, że ten lepszy Wach rozbije jak dziecko Kliczkę, twierdzę, że może da dobrą walkę. W teorii każdy ma szansę na zwycięstwo, w końcu to jest boks. Jak nie cios, to kontuzja może zdecydować o wyniku.
A co do J. Pindery, to myślę Duncan, że on również jest po prostu kibicem i też chce wierzyć, że Wach może to wygrać. Ja też chce w to wierzyć, daje mi to frajdę z boksu. Tak jak pisałem, podchodzę do boksu inaczej niż Ty. Dla Ciebie to czy walczy nasz czy nie nie ma znaczenia. Dla mnie ma.
Gdybym oderwał swoją ocenę od emocji, powiedziałbym: Wach to przegra i kropka. Ale nie widzę w emocjach nic złego. Po prostu chciałbym by Mariusz to wygrał, a jakieś szanse ma.
Bracia Kliczko mają dziś nieprawdopodobny wizerunek. Wizerunek niepokonanych. Tymczasem wychodzi taki Chisora i goni Vitalija po całym ringu waląc go cepami. Ja nie wiem, czy Chisora z tamtej walki nie przełamałby Władimira. Pewnie nie ale pokazał, że Kliczko to nie są nadludzie. Ich można trafić, sięgnąć, zmęczyć, przepchnąć. Piszesz kto wszedł do półdystansu Władimirowi? A czy ktoś rzeczywiście próbował?
Chisora spróbował z Vitalijem i widzieliśmy jak ta walka wyglądała. Jak Wach spróbuje może być ciekawie, albo bardzo szybko.
Widzieliście dziś press conference Gołoty z Bowe ? Jestem przerażony. Percepcja, mówienie, mimika twarzy u Bowe jakby był upośledzony. Prawdopodobnie jest już tak skasowany. Jaka komisja dopuści go do walki ?
To nie będzie chyba normalna walka, to jest jakaś zabawa. Ja tego nie oglądam, nie chce na to patrzeć. Szkoda mi takich legend jak Bowe. Po takich karierach spotyka ich taki marny los, prawdopodobnie na własne życzenie niestety.
Przecież to srebrny medalista. On nie ma państwowej emerytury ? W ogóle jak to funkcjonuje w Stanach ?
Nie mam pojęcia. Ale widziałeś jak sprzedawał pamiątki na jakimś bazarze. Facet jest chyba na dnie, a mówi faktycznie jak ktoś z poważnymi urazami głowy.
Jeszcze rozumiem sytuacje/punkt widzenia Bowe – walczy w tym cyrku bo jest spłukany, nie ma za co żyć. Ale Gołota ? Po co mu to ?
Z innej beczki; Co do red. Pindery. Właśnie oglądam jego wywiad, w którym mówił, że narożniku Banksa z Adamkiem stał James Ali Bashir. Nie dam sobie głowy uciąć, nie chce mi się odtwarzać walki, ale w narożniku Banksa a na pewno podczas całych przygotować był Sugar Hill (prywatnie policjant). A Manny Penny to mu tylko hype robił 🙂
Duncan, dajmy spokój Januszowi Pinderze, bo już nikt nam nie zostanie z bokserskich ekspertów 🙂 Może się pomylił z tym Bashirem, tych walk, które widział i komentował było tysiące.
A z Gołotą to nie mam pojęcia. Wolę wspominać Gołotę ze swoich wielkich, nawet przegranych walk (mimo wszystko dawał show). Nie chce patrzeć na Gołotę w klatce, na linach, żonglującego ani tańczącego z tancerkami. Z drugiej strony, nie przeszkadza mi też to. Po prostu nie patrzę na to, nie włączam video i nie czytam tekstów.
Natomiast Bowe’a to mi szkoda.
Witam!Siemka!. Ciekawy blog. Chcemy wiecej. Czekam na kolejny wpis.