Jutro Mariusz Wach zmierzy się z Władimirem Kliczko. Z Waszką rozmawiałem na konferencji w Warszawie, ale warto opublikować tę rozmowę zanim poznamy wynik walki.
Czy Mariusza stać na sprawienie sensacji? Myślę, że tak, ale spekulowanie na ile to realne i ile procentowo ma szans wolę zostawić innym. My, kibice po prostu włączmy telewizory/komputery jutro wieczorem i kibicujmy obu zawodnikom w zależności od naszych sympatii. Ja trzymam kciuki za Mariusza Wacha.
Mariusz. Jak się patrzy w oczy Władimira Kliczki?
Wiesz co, to jest taka głębia. On nie ma żadnych oznak emocji. Głębia i pustka w tych jego oczach. Nie to co w Twoich, w twoich oczach widzę strach (śmiech).
No dobra, a Ty jak się czujesz patrząc w oczy mistrza świata, który znokautował 51 facetów.
Nad tym się nie zastanawiam. Nikt mi nie przypomina, że on jest mistrzem świata, że on znokautował tylu zawodników. Muszę traktować go jak normalnego zawodnika, jak bym go traktował jako zawodnika nie do pokonania to walka nie miałaby sensu. Ja muszę być pewny swego, wyjść do ringu i zrobić wszystko co w mojej mocy by mu napsuć jak najwięcej krwi.
Ok. Wyobraźmy sobie, że wygrywasz masz 3 pasy, jesteś nimi obwieszony. Byłbyś w stanie się zmierzyć z codziennością mistrza świata?
Wiesz co, nie zastanawiałem się, ale jak przez parę sekund jak sobie to wyobraziłem to myślę, że byłby to wielki obowiązek. Mnóstwo różnych wywiadów, spotkań. Ta wygrana to dopiero byłby początek, to byłby mój nowy trening. Codziennie musiałbym odbywać parę spotkań, tam w Stanach czy tutaj w Polsce.
Ale podoba Ci się ta perspektywa?
Lubię spotkania z ludźmi, ale jak ich jest za dużo to też nie jest to dobre. Wtedy trening zszedłby na drugi plan, a tego byśmy nie chcieli. Na pewno nie chciałbym gwiazdorzyć, odmawiać, jednak nie mógłbym zapomnieć o najważniejszym, czyli treningu. Ale w kontaktach z ludźmi starałbym się nie zmieniać.
Faktycznie, spotkaliśmy się w tym roku już kilka razy i nie zmieniasz się. Jesteś taki sam.
Wyniosłem to ze swoich stron, stamtąd gdzie się urodziłem z Nowej Huty. Wiem, że nie opłaca się zmieniać. Można stracić kolegów, znajomych, bliskich. Nie warto się zmieniać.
Rozmawiałem z wieloma ludźmi boksu, i wielu daje Ci szansę.
Widzisz, ja nie mam nic do stracenia. Uwierzyłem w swój cios i będę na jeden cios polował.
Nie chcesz spróbować go wypunktować?
Nie ma szans na punkty. Taki lewy na lewy to jego domena. Na nokaut też się nie nastawiam.
Z tego co mówisz, to nastawiasz się na jeden cios.
Ale nie za wszelką cenę. Nie będę jednym ciosem uderzał z podwójnej gardy. To wszystko będzie musiało być zapięte od a do z. Będę musiał się trzymać jednego planu, który obierzemy z trenerem.
Zapytam o sprawę techniczną. Jak walczysz, często pochylasz się do przodu. To błąd.
Tak, to jest błąd. Lepiej jakbym stał na odchyleniu. To jest błąd jeszcze z amatorki. Cały czas zwracają mi na to uwagę ale ciężko się tak przestawić. Wiadomo, jak idzie dobrze to potrafię boksować dobrze, ale jak muszę się cofnąć to wracam do tych starych nawyków.
W amatorstwie pokonałeś m.in. Davida Price’a. Tych sukcesów było więcej.
W amatorstwie walczyłem też z jednym Kubańczykiem, który był medalistą olimpijskim w Atenach. Wygrałem też z innym medalistą, z Niemiec. To było już pod koniec mojej amatorskiej kariery, wtedy już mi naprawdę dobrze szło. Walczyłem z najlepszymi zawodnikami w amatorstwie, nieraz wygrywałem, nieraz przegrywałem ale dawałem dobre walki.
Jak wspominasz walkę z Pricem? To był nokaut?
Nie, na punkty. To było na turnieju w Azerbejdżanie. Price był wysoki ale chudy. Ciężko teraz powiedzieć jak ta walka przebiegała.
Ile teraz ważysz?
120.
Aż 120? A do walki?
112, 113. Stejki i suple na bok (śmiech).
Mariusz Kołodziej mówił mi, że Ty lubisz dużych zawodników. Z czego to wynika?
Z mniejszymi mi się gorzej boksuje, bo pod nogi taki podchodzi, jest bardziej ruchliwy. Wolę z gościem stanąć oko w oko i się z nim po prostu napierdzielać. Jest gorzej jak muszę za kimś biegać, szukać go w ringu. Przyjdzie mi stanąć twarzą w twarz z kimś i się napierdzielać, to się będę napierdzielał.
Widziałem też w jakimś wywiadzie, że chcesz podejść bliżej do Kliczki
Raczej tak. Wiem, że taktyka na dystans, po ostatnim gongu nie da mi wygranej walki. Nie ma szans. Będę u niego w domu muszę wygrać zdecydowanie, efektownie. Na punkty raczej nie ma szans.
Dobrze, ale jest jakiś plan by zneutralizować jego lewą rękę. Ty będziesz wchodził w półdystans a on będzie Cię odsuwał i bił mocną lewą.
Będę musiał być bardzo ruchliwy tutaj w tułowiu (Mariusz prezentuje balans i wymierza mi cios).
Mariusz, przede wszystkim życzę Ci powodzenia.
Nie dziękuję
Liczę, że wygrasz tę walkę dla nas, dla siebie, dla rodziny. I nie daj się ustrzelić, to najważniejsze.
Będzie dobrze, pozdrawiam wszystkich.
Bardzo dobry wywiad, szczery, konkretny, naturalny, Gratuluję Autor.
Co do szans to widać sam Wach wie co mówi, z Kliczką na proste to samobójstwo , trzeba spróbować się z nim bić, o ile to możliwe.
Dobre wytknięcie błędu i to niestety trochę niweluje Mariusza warunki fizyczne, do tego ma niezbyt szczelną, niezbyt twardą zasłonę, Fields bił go przez ręce prawym prostym.
Ale trzeba trzymać kciuki, sympatyczny gość.
Dzięki, choć osobiście nie jestem z niego zadowolony. Byłem ostatni, słuchałem wywiadów innych i nie chciałem pytać o to, o co już był pytany, więc ta rozmowa trochę taka szarpana. Raz o tym, raz o czymś innym.
Mariusz to jest świetny facet. Duncan go zna z tego co mówił, to pewnie potwierdzi. Przyjacielski, żartowniś, nie puszy się, nie gwiazdorzy. Nie wszystko zamieściłem, ale on np. ciągle dowcipkuje.
Na chwilę obecną też myślę, że Wach musi po prostu ruszyć do przodu i mocno zaatakować. Jak będzie walczył spokojnie, na dystans, to Kliczko go w końcu ustrzeli, obije mu doły, rozbije lewym i w końcu znokautuje.
Jedyna szansa na wygraną to zaskoczenie Władimira, wybicie go z rytmu, planu. Jego trzeba szybko trafić i ubić jego pewność siebie. Choć z drugiej strony z Peterem leżał 3 razy a walkę wygrał, więc to też nie jest oczywiste, że położenie go na matę załatwi sprawę.
Wach ma bardzo ciężkie zadanie ale jednak szanse ma większe niż kilku ostatnich rywali Kliczki. Gabaryty jednak dużo dają. On może łatwiej go trafić, niż facet mierzący 180 cm. Inna sprawa czy jest w stanie to zrobić.
Drugi scenariusz, to mocny atak w końcówce. Ktoś trafnie zauważył, że Kliczko jest coraz bardziej nabity. Taka masa mięśniowa musy wymagać dotlenienia, być może w ostatnich rundach będzie mu trochę oddechu brakować. Ale podejrzewam, że do tego czasu Mariusz będzie już rozbity.
Tak więc jeżeli chce wygrać, to chyba powinien mocno zaatakować na początku. Z wcześniejszych wypowiedzi Mariusza wynikało, że mniej więcej tak chcą zrobić ale z tych ostatnich wywiadów już to nie wynika.
Autor z Peterem to było w 2005r. Teraz to jest maszynka do przerabiania innych bokserów wg. własnej receptury.
Szanse są tylko w chaosie tak mi się wydaje, w sprowokowaniu do bójki, ciosie po którym nie doszedłby do siebie.
7 lat temu to nie był jeszcze dzisiejszy Władimir, uważam ,że on jest w swoim Prime, kondycyjnie z Davidem Haye w 12 rd, wyglądał znakomicie, wagę ma teraz +2 kg jedynie w porównaniu do tamtego starcia a wtedy przygotowywał się na kogoś bardzo szybkiego. Za to ma -1 w porównaniu do walki z Thompsonem, kondycyjnie żadnych szans 🙂
Kurcze może lepiej nie wymieniać tych elementów przewagi, bo zatracę wiarę w zwycięstwo przez jak wspomniałeś gabaryty, siłę, chaos i wielki fart:) Te kilka % Mariusz ma a, że jest sympatyczny to słyszę od wielu ludzi, ja osobiście z nim nie rozmawiałem nigdy.
Wywiad dobry a jak żartuje to daj czasem jakiś jego objaw humoru do wywiadu.pzdr i trzymajmy kciuki!
Ja wiem, że w 2005 roku ale od tego czasu jego szczęka nie zrobiła się bardziej odporna, więc to akurat nie ma wielkiego znaczenia kiedy była ta walka. Mało tego, walka z Peterem była pokazem mistrzostwa Władimira, bo pomimo tego, że 3 razy lądował na deskach to pojedynek wygrał.
Czy ja wiem czy Haye’m wyglądał znakomicie? Ta walka była toczona w dość niskim tempie, mało było ciosów, Kliczko walczył bardzo ostrożnie i nie miał czym się zmęczyć. Zresztą to częsty przypadek w walkach obu braci, że ich nie ma co zmęczyć bo walczą z rywalami dużo słabszymi fizycznie. Co nie oznacza, że gdy przyjdzie im się siłować z kimś kto będzie miał ku temu warunki (Wach), albo spotkają się z ostrą presją (jak w walce Vita z Chisorą), to to zmęczenie nie wyjdzie.
Dla mnie optycznie Władimir wygląda na bardzo nabitego i pytanie czy przy trudnej walce to mu bokiem nie wyjdzie (dziś zobaczymy na ile Wach będzie w stanie dać trudną walkę, bo może się okaże, że to się skończy w 1-3 rundy)..
Będziemy mądrzejsi wieczorem. Ja też trzymam mocno kciuki, bo zawsze kibicuje naszym.
Już coraz bliżej ale jeszcze tak daleko.
Niby wszystko jest jasne ale mam większe emocje niż na Witalij-Adamek, bo Tomek był za mały, Witalij za twardy.
Tutaj może być różnie a na pewno nie będzie nudno, nie wierzę w nudę w tym zestawie .
Ha, już gdzieś przeczytałem, że ktoś się zawiódł na Wachu 😉 No kosmos.
Oczywiście różnica w umiejętnościach 3 klasy, przewaga szybkości etc, no ale przecież to każdy logicznie myślący człek wiedział. I tak Mariusz wypadł lepiej niż się można było spodziewać, to jak bardzo jest twardy było zagadką teraz już wiemy że jest. Sporo tych prawych Kliczki weszło na czoło, policzki, bok szczęki, co też na pewno pomogło Wachowi przetrwać. Wiadomo było, że szansą jedyną Polaka jest lucky punch. W piątej rundzie wszedł dobry cios (nie widziałem go jeszcze na powtórce) ale do KO to tam jednak brakowało.
Widać, że akurat jemu te Stany pomogły pod względem mentalnym, to jest inny człek niż kiedyś. Zresztą tak naprawdę to właśnie przede wszystkim głowę Mariusza można było zmienić, bo jeśli ktoś liczył na to że w USA nauczą go tańczyć w ringu, to niech się puknie.
Pół godziny przed walką napisałem kumplowi, że życzę Wachowi by się pokazał z dobrej strony a to mu być może pozwoli w przyszłości dostać jeszcze parę fajnych walk. Myślę, że to się udało.
Pozytywne zaskoczenie jak dla mnie, znaczy się marzyłem, że nie zostanie znokautowany i nie został.
Dodatkowo realnie zagroził Mistrzowi.
Braki są kolosalne mimo to wytrwał, pokazał charakter.
Teraz dalej trzeba pracować, oczywiście po dobrym odpoczynku.
Widzę, że na ORGu mistrz tekstów oczywistych, pan Tomasz R., w cyklicznej rubryce „Fakty po faktach”, znów daje popis.
„Po nich nie widać w naszej wadze ciężkiej żadnego zawodnika, który mógłby się z powodzeniem włączyć w grę o opuszczony przez ukraińskich królów tron. Przecież Artur Szpilka, idol niedzielnych kibiców i stadionowych chuliganów, to na razie w najlepszym przypadku materiał na solidnego rzemieślnika i naprawdę trudno przewidzieć w jakim kierunku potoczy się kariera tego młodego pięściarza. W każdym razie jeśli w takim jak obecnie, to mistrza z niego nie będzie i powtórzy się historia Andrzeja Wawrzyka, którego kilka lat temu hucznie namaszczono na następcę Andrzeja Gołoty, a dziś szczytem jego możliwości jest już chyba tylko walka o mistrzostwo Europy. Możliwe, że za kilka lat Szpilka lub Wawrzyk, dzięki talentom ich promotora dostaną szansę walki o mistrzostwo świata, ale szanse na sukces będą mieli podobne jak Wach wczoraj.”
„Może Kołodziej lub Masternak zapukają do bram królewskiej dywizji, co zresztą w przypadku pięściarza z Wrocławia daje nadzieje na sukces, ale oni muszą najpierw potwierdzić swoją wartość w mistrzowskiej rywalizacji w kategorii cruiser.”
No to jest bardzo ciekawe na jakiej podstawie autor wydedukował, że mający kilka walk w HW Szpilka może być co najwyżej rzemieślnikiem, a niesprawdzony jeszcze w cruiser, z przeciętnymi warunkami na ciężka Masternak daje nadzieje na mistrzostwo w HW 😉 To jest pytanie retoryczne.
Całkiem nieźle słuchało się Masternaka za mikrofonem przy okazji gali Heleniusa. Nie lubię jego nadmiernej grzeczności, wyważenia, neutralności graniczącej ze sztucznością, aczkolwiek jego komentarz jeżeli chodzi o treść całkiem przypadł mi do gustu. Być może dlatego, że jego kompanem był Pan z Przypadku (wybaczcie, lecz nazwiska nie pamiętam), który ostatnio regularnie zaczął komentować boks w Polsacie a który spowodował utratę jakiejkolwiek nadziei na poprawę w Polsacie w tej kwestii mojej skromnej osoby. Co do samej walki, szkoda, że Shermanowi się nie udało, chociaż był blisko. Helenius w słabszej formie, po dłuższej przerwie, w zbyt dużej wadze, co tylko uwypukliło jego mankamenty.
PiTo, telewizja Polsat jest bardzo specyficzna jeśli chodzi o obsługę merytoryczną widowiska. Tam musiał ktoś UMRZEĆ żeby poziom komentarzu się podniósł. Został taki Kostyra, który „komentuje od 15 lat dla państwa największe walki” a jest zwykłym trollem. Nie chodzi o komentarz w tv, ale o opinie, wywiady itp. Troll telewizyjny. To jest gość jak ci co spamują na forach aż w końcu się ich banuje za głupotę.
Przemek, R. to jest po prostu bardzo upolityczniony, przeintelektualizowany antagonista Andrzeja Wasilewskiego a przy tym kompletny laik jeśli chodzi o boks. Nigdy jak on, ani jako „poznaniak” nie napisał nic merytorycznego. Następny z tej strony jak World Press Photo 🙂 czyli S.
Taki ludzki gnojownik…
Yale przy tej całej swojej wielkoświatowości, przy tych kontaktach i podróżach czasem bardzo dziwnie nabiera się na ludzi. Np. był moment, że „poznaniakiem” był co najmniej zaciekawiony i bardzo starał mu się sprostać w krytyce grupy.
Tak samo kilka lat temu gdy część grupy AG szukała szczęścia gdzie indziej do Shkarupy do Masternaka Yale powiedział, że nigdy u niego nie byłoby takiej sytuacji bo ma dobrych ludzi itp itd gadki o zasadach. Kolejno Jonak, chyba trochę Jackiewicz, Janik, Ugonoh… Możliwości współpracy jest warunki i zasady plus doświadczenie to jedno a instynkt do ludzi albo się ma albo się nie ma. Aczkolwiek z reguły dobrzy ludzie nie mają.
Sherman Williams 266 funtów. Skąd oni go wzięli ? Najcięższy w karierze….
Ale jak trafił Heleniusa to mu się nogi pomieszały.
Robert też, fakt, że po kontuzji ale wyglądał bardzo kiepsko, ciężki, zapuszczony, sylwetka tragiczna, Williams go pięknie sięgnął prawym.
Nie podobał mi się Fin w ogóle na mocniejsze akcje rywala reagował takim spięciem, że nie wiem czy nie popuścił w gacie, Źle to wyglądało.
A Ratajczak jest uprzedzony. Szpilka jest jaki jest ale to młody chłopak jeszcze, właśnie on może coś osiągnąć w mojej ocenie.
Czy McCline był gorszy od rywali Wacha przed Władimirem? Dla mnie nie. Artur ma problem z kontuzjami, oby to się nie powtarzało co chwilę ale ja tego chłopaka nie skreślę.
Szpilka na zawodowstwie radzi sobie bardzo dobrze. McCline na tym etapie kariery, w tym wieku to zajebisty rywal a Artur poradził z nim sobie bardzo dobrze.
Prędzej Wawrzyk nie do końca przystosował się do zawodowstwa, ale Szpilka to naprawdę mocny hw-prospekt w skali world.
Relacja wiek-umiejętności jest lepsza niż w tym wieku u Gołoty.
Kliczko vs. Wach – wszystkie stare błędy, o których pisałem, a które były nie widoczne w starciu z przeciętnymi zawodnikami, wróciły bo Kliczko, na swoim poziomie uwidocznia wszystko. Mariusz jest wielki chłop, ale ma pchany jab, bez żadnej dynamimi/powera. I co może nawet bardziej ważne – Wach nie prostuje ręki i nagle ma 185 cm i ma jab Mike Mollo.
Wach, który jest generalnie solidny technicznie wyszedł przy Władku jak prymityw. Lewy – prawy only. Ale ja sam doskonale rozumiem jak ciężko jest zrobić coś co się nawet umie przy lepszym rywalu.
Wach na podsumowanie ? Wielki plus. Myślałem, że Kliczko go zabije. 4-5 runda i koniec. Mariusz przetrwał, podejmował walkę. I to nieprawda co mówi jego ojciec Ryszard, który odpowiada za wszystko co złe w karierze Mariusza. Mariusz się w cale nie spalił jak reszta błaznów od Thompsona, przez Austina do Kingpina.
Ryszard Wach to był największy krypto-sabotażysta pracy syna. To ojciec, który powstrzymał syna przed podpisaniem kontraktu z Sauerland Event. I też rozminął się z tym, ze Mariusz nigdy nie leżał. Leżał – na moich oczach po ciosie na tułów od Ormianina i leżał na sparingach w Uniwersum gdy Oloukun uderzył. Wiem od samego Wacha.
Druga walka weekendu w hw a więc Helenius – Williams.
Dwa spostrzeżenia. Tych dwóch zawodników powinno się znaleźć w ringu za 4 tygodnie bo nie byli przygotowani. Z drugiej strony gdyby Sherman Williams miał formę choćby z Welliver fight to JESTEM PEWNY, że w 6 rundzie znokautowałby Heleniusa. Dają swoją całą wiedzę o sweet science na to. W sobotę był na to zbyt zmęczony, za gruby. Wielka szkoda bo byłby piękny upset.
Całe środowisko boksu zawodowego szanuje Shermana Williamsa. Bardzo bym sobie życzył zobaczyć go w formie na 10 rund ze Szpilką lub w Wawrzykiem. Na pewno byłby lepszy niż Mike Mollo.
Skrzecz i Michalczewski jadą po Wachu twierdząc, że zapomniał „polskiej szkoły boksu”. Nie ma czegoś takiego jak polska szkoła boksu. Jak trener w KP czy były mistrz świata może używac określeń tych starych leśnych dziadków ?
Jak wygląda „polska szkoła boksu” i kto miałby ją dziś/kiedyś realizować ? Co ten głupi Darek mówi ? Lewy prosty ? Lennox Lewis też miał dobry lewy prosty. To boksował w jamajsko-brytyjsko-kanadyjskiej szkole boksu ?
Tiger w każdym wywiadzie o tej walce gada się zdaje inaczej. Raz gani Wacha, raz chwali pod niebiosa 🙂 Cały Michalczewski.
Mnie bawi trochę co innego. Kolejny najazd na trenera. Kolejny trener Polaka po jego przegranej jest do dupy i do zmiany. Łapin po Sośnie i Proksie – do zmiany. Roger po Adamek Kliczko – do zmiany. Teraz DeLeon do wyjebki. Zawsze nasi nie mieli na Kliczków „taktyki”. No błagam. Oczywiście jakieś tam zastrzeżenia mieć można i podyskutować zawsze wolno (zwłaszcza w przypadku wspomnianej wcześniej trójki do Bloodwortha) ale bez przesady. Taktyka taktyką ale jak gania Ci przed nosem taki koliber w postaci lewego prostego Władka…. Generalnie jeśli zawodników dzieli przepaść umiejętności, jeśli rywal ma przewagę w wielu aspektach to nawet takie przykładowe abstrakcyjne trio Roach – Shields – Sdunek nie wiele zdziała.
Żeby była jasność nie jestem fanem DeLeona i nigdy nie byłem, ale najwięcej przed tą walką w przypadku Wacha można było zdziałać pod względem mentalnym. Mentalnie w tej walce Wach wyglądał bardzo dobrze. Tyle.
Dla mnie osobiście jest niewiele tak denerwujących rzeczy jak publiczne wypowiedzi Tigera na temat polskiego boksu, który ogólnie jest zawsze najsłabszy, na dnie i nigdy nie ma sukcesów, czy w ogóle Polski i Polaków. Z Darka biją straszne kompleksy niższości, tego, że – niestety – jest Polakiem a musiał być w Niemczech.
Zawsze Michalczewski taki był. Jak Adamek boksował z Briggsem to Tiger w telewizji stwierdził „takich Adamków to mamy w Niemczech tysiące”. Taki jego własny aforyzm na temat poczucia się w świecie. Nie utożsamianie się z Polską i takie zajebiste krytykanctwo wszystkiego bo polskiej, tj. gorsze. Obojętnie co by się i jak nam nie udało to w „u nas w Niemczech” byłoby lepiej, szybciej a na pewno więcej i dłużej. No, co za chłop.
W tych wszystkich opiniach bokserskich, które dawały nam przez ostatnie lata te wszystkie asterixy i obelixy to Darek zawsze był największym bucem. Nie dlatego, że nie wierzył naiwnie czy krytykował, ale dlatego DLACZEGO to robił.
Mnie sam Tygrys szczerze drażni wydaje mi się fałszywy, zazdrosny o sukcesy innych Polaków. On chciałby być zawsze tym najlepszym, nr.1. Wiem to też z jego bliskiego otoczeni jeszcze z czasów młodości, jest cwaniakiem.
Gdy słyszę Fonfarę/Team Fonfary, który egzaltuje się tym, że zostanie „mistrzem świata z polski” etc to mnie pusty śmiech i przerażenie ogarnia bo mają ludzi w Polsce za debili.
Fonfara nawet gdy wygra z Karpencym to nie będzie żadnym MŚ. To tak jak napisać, że Bonin wielokrotnie bronił tytułu mistrza świata. I nie wspomnieć o tym, że to było IBC…
Rywal Rekowskiego w ostatniej walce ważył 78 kilo. Najwięcej w karierze 84. Niesmaczne.
Oto nasza lista (chyba ostateczna) przebojów na WSB:
http://www.hussarspoland.com/pl/boxers
Uważam, że. niestety. największe bicie dostanie młodzież od Michelusa w dół. Obym się mylił.
„Fiodor Łapin, trener grupy 12 Round KnockOut Promotions porównał wszystkie walki Polaków z braćmi Kliczko. Mówi, że największe szanse na pokonanie Ukraińców nadal ma Tomasz Adamek”
To chyba jakaś manipulacja dziennikarza.
Redzik, jak można dać taką stronę ? Jest przedstawianie drużyny, jest tylko kategoria i nazwisko – zero biografii sportowej.
Znam tam 3-4 nazwiska, reszta to galę anonimy. Dziwie się dwóm rzeczom. Po pierwsze nie jestem pewien, obym się mylił, ale dyskwalifikacja za sterydy Brzeskiego chyba trwa dalej a WSB sposobem na jej ominięcie. Po drugie jakim cudem taki Syrowatka wybiera starty od czasu do czasu na galach Gmitruka i Babilona a nie WSB ? Choć z drugiej strony w tej kategorii podziałałby jak Maszczyk…