Seaside Boxing Show. Głowacki walczy o szanse na mistrzostwo federacji WBO

Tomkowi Babilońskiemu jedno trzeba oddać. Potrafi ściągnąć na swoją gale ludzi z różnych grup i bokserskich środowisk. Na Seaside Boxing Show 4 oprócz występujących w ringu zawodników przyjechali Piotr Werner (Andrzej Wasilewski ma być dziś), Darek Snarski, Albert Sosnowski, Piotr Wilczewski, Krzysztof Kosedowski, Andrzej Grajewski, młody Krystian Cieśnik, jest też liczna i rzucająca się w oczy grupa promująca nową stajnię boksu Dem’a Promotion Polska (grupa jest licznie reprezentowana, jednak stajnia składa się jak na razie z jednego zawodnika – Łukasza Maszczyka, doświadczonego amatora, który w Międzyzdrojach debiutuje na zawodowych ringach), są oczywiście przedstawiciele redakcji Bokser.org i RingPolska.pl

Wydawało się, że zabraknie Andrzeja Gmitruka, jednak gdy wieczorem wybrałem się do sklepu, na jednej z mijanych przeze mnie uliczek Pan Andrzej właśnie wysiadał ze swojego samochodu. – Przyjechałem wprost z Berlina gdzie trenujemy z Mateuszem Masternakiem – powiedział.

Z Panem Andrzejem porozmawialiśmy chwilę o zbliżających się walkach z udziałem Polaków, m.in. pojedynku Mateusza Masternaka i Mariusza Wacha. Były trener Tomka Adamka był też wyraźnie poruszony stanem boksu amatorskiego. – Coś trzeba w końcu z tym zrobić. Tak dalej być nie może – podkreślał.

Wbrew opinii większości komentatorów trener Gmitruk widzi szanse Mariusza Wacha z Władimirem Kliczko. – Mało się mówi o obronie Wacha. Mariusz całkiem nieźle się broni, potrafi się położyć na linach szczelnie zasłaniając. Poprawił balans, sposób poruszania się. Kliczce nie będzie w cale tak łatwo go trafić, a sam też ma czym uderzyć – mówił.

Trener Gmitruk skomentował też najbliższego rywala Mateusza Masternaka czyli Davida Quinonero (27-0, 26 KO). – To usypiający zawodnik. Walczy spokojnie, usypia rywala spokojnym boksem by nagle go znokautować. Mateusz będzie musiał uważać – dodał. Walka Masternaka już 15 września.

Losy Mateusza i występującego w głównej walce wieczoru gali w Międzyzdrojach Krzysztofa Głowackiego mogą się w niedalekiej przyszłości skrzyżować. Z rozmów z Tomaszem Babilońskim wynika, że walka z Romero ma bardzo istotne znaczenie dla rankingu federacji WBO. Wszystko przez stawkę walki, czyli pas WBO Inter-Continental. – To bardzo ważny pas w WBO – mówi Babiloński. Wygrana Krzysztofa ma zapewnić mu wysokie miejsce w rankingu tej federacji, nie tylko samo wejście do 15-stki. Celem jest walka o pas WBO, który najprawdopodobniej już wkrótce będzie wolny. Mistrz tej federacji Marco Huck stawia na swoim i być może przejdzie już na stałe do wagi ciężkiej.

Chrapkę na schedę po Hucku mają właśnie Polacy, Głowacki i Masternak. Master w rankingu WBO jest na miejscu 3, a tuż za jego plecami czyha Paweł Kołodziej. Czy Krzysztof Głowacki dołączy do tej dwójki i zdobędzie szansę walki o mistrzostwo WBO? Tego dowiemy się już wkrótce, prawdopodobnie po ogłoszeniu kolejnego rankingu federacji WBO.