Okruchy Boga – psychologiczny eksperyment myślowy – recenzja

Książka Scotta Adamsa, czyli twórcy słynnego komiksu "Dilbert" trafiła mi w ręcę w osiedlowej bibliotece. Intrygujący tytuł, i zdjęcie rodem z przestrzeni kosmicznej – zachęciły by przewertować tę dość cienką książeczkę (liczy raptem 131 stron). Po lekturze kilku stron, stwierdziłem, że z mojego (czyli katolickiego) punktu widzenia, pozycja dość krytyczna w stosunku do chrześcijaństwa, a jednocześnie odświeżająca z punktu widzenia pomysłu – konceptu na istnienie bytu wszechmogącego. A skoro tak, to czemu by się z nią nie zapoznać.

Moment, w którym w tej chwili znalazłem się w swoim życiu, a więc czas, w którym coraz mocniej zgłębiam religię mi narzuconą, w dużej mierze z wychowania ale jednocześnie wybraną świadomie już w pełnej wolności, nie wyklucza sięgania po zupełnie przeciwstawne koncepcje. Mało tego, jest to wręcz intelektualne wyzwanie, czy przyjęte doktyny przetrwają logiczne bombardowanie ze strony głównego bohatera książki.

A jest nim niejaki Avatar, sędziwy mędrzec, który jak to przedstawia autor wie prawie wszystko, zna odpowiedzi na większość pytań i co może nawet ważniejsze, stawia drugiemu bohaterowi książki, przypadkowemu kurierowi, który nawiedza jego dom z tajemniczą przesyłką, bardzo niewygodne i kłopotliwe pytania dotyczące: wiary, duszy, Boga, naszego istnienia, poznania zmysłowego, siły woli i wielu innych, istotnych aspektów naszego istnienia.

Do książki zachęciły mnie między innymi naukowe odwołania, które są jednak jak już przyznaje w przedmowach autor ponaciągane na potrzeby narracji. To wada, bo styk rzetelnej nauki z metafizyką jest wg. mnie jednym z najciekawszych wątków, jakiemu można poświęcić uwagę, i sam robię to od kilku lat odkrywając kolejne pasjonujące zależności. Dlatego z przyjemnością odnalazłem w książce nawiązania do fizyki kwantowej, zagadnień prawdopodobieństwa, czy realności poznania zmysłowego.

Część wspomnianych wątków to oczywiście tematy często poruszane przez wielu filozofów (np. czy krzesło będące w drugim pokoju, istnieje naprawdę, czy jest tylko wspomnieniem, projekcją naszego umysłu). Znane z filozofii ale i popkultury zagadnienia filozoficzno-duchowe, zostały w "Okruchach Boga" zgrabnie wymieszane, i przedstawione jako względnie spójna koncepcja, której meritum jest temat, o którym mówi sam tytuł książki (jego objaśnienia zdradzać jednak nie będę).

I to właśnie ten temat uważam za najciekawszy z mojego punktu widzenia. Pytanie o motywację Boga. Czego mogłaby chcieć istota wszechmocna, wszechwiedząca, żyjąca poza czasem, a więc znająca wszelkie warianty rzeczywistości, mogąca stworzyć wszystko, w każdej chwili? Co mogłoby ją motywować do istnienia i jaki ma to związek z nami? Na to intrygujące pytanie znajdziemy w książce odpowiedź autora.

Czy Scott Adams swoją niebanalną odpowiedzią i koncepcją zachwiał moją, coraz bardziej ugruntowaną chrześcijańską wiarą? Zdecydowanie nie. W chrześcijaństwie Stwórca objawił znacznie ciekawsze prawdy i koncepcje, których odkrywanie, może przyprawić o znacznie większy ból głowy, niż ten, który próbuje zaserwować S. Adams. I to chyba największa wada tej pozycji. Książka w przydługich wstępach obiecuje więcej niż oferuje, niejako przesadnie ostrzegając odbiorcę, żeby upewnił się czy na pewno chce czytać coś co może zlasować mózg. Dla katolika, którego mózg musiał zmierzyć się z koncepcją Trójcy Świętej, dość prosty – aczkolwiek świeży – pomysł Adamsa na opis rzeczywistości materialnej i niematerialnej nie stanowi zbyt poważnego zagrożenia dla piątej klepki.

Nota dla ateistów:

W internecie znalazłem wypowiedzi osób, które przeczytały tę książkę z pozycji osoby niewierzącej (jak sami to określili). Osoby te zasugerowały jednocześnie, że tego typu książka jest ateiście zbędna i może być ciekawa, wyłącznie dla osób wierzących w Boga. Bardzo mnie dziwi tego typu postawa, bo o ile można bez przeszkód odrzucić koncepcję Boga, a więc i wszelkie dyskusje o jego istocie, to nie da się odrzucić pytania co do istoty rzeczywistości, poznania, stworzenia np. wszechświata, a nawet naszych stanów świadomości i jej postrzegania. Z tego też powodu, jeżeli ateista jest otwarty nie tyle na jakąkolwiek religię, ale również podstawowe pytania filozoficzne dotyczące bytu i bycia, to "Okruchy Boga" mogą być miłą i odświeżającą lekturą, na chłodny jesienny wieczór.