Bitwy wśród pobitych – Haye vs Chisora

Po ostatnim weekendzie jedno jest pewne – król wagi ciężkiej się nie zmienił, jest nim prawdziwy hegemon tej kategorii – Władimir Kliczko, który z walki na walkę wydaje się coraz lepszy, coraz silniejszy, a czasem mam wrażenie, że optycznie coraz mocniej zbudowany.

Władimir w klasyczny dla siebie sposób systematycznie i bezpiecznie rozpracował solidnego Tonego Thompsona nie dając mu cieni szansy na zwycięstwo. Wiara Thompsona w wygraną gasła z rundy na rundę, z każdym przyjmowanym prostym Kliczki, a krzyki z jego narożnika by wierzył w zwycięstwo trafiały jakby w próżnie. Tony już po drugiej rundzie stracił wiarę, i widać to było w jego pełnych zwątpienia oczach.

O ile na szczycie wagi ciężkiej nic się nie zmienia, to nieco niżej, wśród pretendentów do mistrzostwa robi się coraz ciekawiej. Po Adamek vs Chambers mamy inną walkę w czołówce kategorii ciężkiej. Walka Tomka z Eddiem to walka dwóch ostro sponiewieranych przez braci Kliczko zawodników. Walka Derecka Chisory z Davidem Haye to już zupełnie inny kaliber.

Obaj  rywale stoczyli z jednym z braci po 12 rund. Obaj zaprezentowali się w swoim stylu bardzo dobrze, choć obaj przegrali. Haye zachwycał refleksem, unikami, szybkością. Gorzej wypadł w ofensywie ale jego rywalem był niewygodnie walczący i ultraostrożny Władimir.

Dereck poszedł na wojnę z Vitalijem, dając mu być może najcięższą walkę od czasu potyczki z Lennoxem Lewisem. Ciągła presja, atak i to czego od wielu walk brakowało – ciosy. Chisora bił, uderzał i trafiał Witalija, którego słabą postawę w tej walce co poniektórzy usprawiedliwiali kiepskimi przygotowaniami.

Kiepskie przygotowania Kliczki? O czym tu mowa? Obaj bracia to perfekcjoniści, do tego w ciągłym treningu. Witalij wypadł zdecydowanie gorzej bo znakomicie zawalczył Chisora. Vit nie wyprowadził tak dużo ciosów, bo dużo więcej czasu spędził samemu się broniąc. Ciągłe ataki Chisory doprowadziły również do kontuzji starszego brata, a jak wiemy, to głównie przez kontuzje przegrywał obecny czempion WBC.

Chisora był więc blisko, choć ostatecznie przegrał na punkty. Optycznie jego walka wyglądała jednak zdecydowanie lepiej, niż pojedynek Haye’a z Władimirem. Walką z bratem podbił serca wielu kibiców boksu na świecie, i nie ukrywam, że moje również. Dereck to jeden z moich ulubionych zawodników dzisiejszej kategorii ciężkiej. Pięściarz mentalnie kompletny, nie znający strachu ani respektu przed nikim. Charyzma wylewa się z niego strumieniami a pomysłów marketingowych zdecydowanie mu nie brakuje. Gadanie podpiera czynami, tak zrobił pokonując Heleniusa i dając świetną walkę z Kliczko. Nie wyszło mu to wyłącznie z Tysonem Fury.

Chisora przez wielu uważany za czarną owcę wagi ciężkiej, wg mnie jest jednym z jej ostatnich atutów. Nie bez powodu, na sobotnią walkę sprzedało się 40 tys. biletów, a pojedynek niczym walki braci Kliczko odbędzie się na stadionie. Jest to oczywiście również zasługa Davida Haye’a, najbardziej irytującego krzykacza w wadze ciężkiej (jak dla mnie, przeciwieństwa Chisory), który rozpętał całą awanturę wdając się w bójkę z Dereckiem i jego ekipą po walce Chisora vs Kliczko.

Zostawmy jednak sprawy obyczajowe, sportowo ta walka zapowiada się niezwykle ekscytująco. Mocno bijący, bardzo mobilny i lekki Haye czy mocno zbudowany, ciągle nacierający niezwykle twardy Chisora? Jednego jestem pewien – to Chisora będzie w ringu gonił Haye’a, ale czy uda mu się go dorwać przez zaplanowanych 10 rund? O tym przekonamy się już w sobotę.

Na walkę Chisora vs Haye czekam z niecierpliwością, a jej wynik jest dla mnie zagadką.

Tomasz Adamek vs Travis Walker livestream 8 września

Zobacz video: